Dziś będzie o kręglach, grupowym szaleństwie, ale przede wszystkim o
głupocie ludzkiej, o braku zwykłej ludzkiej tolerancji, akceptacji
odmienności, o ciągłym ocenianiu innych pod swoim kątem, o ciągłym
myśleniu, że moje życiowe wybory są prawidłowe, a cudze złe.
Zupełnie nie wiem, skąd w ludziach bierze się taka zawiść, a może obawa przed odmiennością, przed tym, że drugi człowiek myśli, kocha, a może wierzy w zupełnie coś innego niż my.
A już najgorzej wyprowadza mnie z równowagi wypisywanie takich bzdur na facebooku, wtedy najczęściej wybucham, bezsensu zupełnie, bo i tak do nich nie dotrę. Miałby człowiek ochotę użyć tu kilku epitetów, ale po co.
Przeraża mnie w życiu kilka rzeczy, jedną z nich jest głupota, inną brak poszanowania dla wolności drugiego człowieka.
Zupełnie nie rozumiem, z czego wynika taki dysonans, podział na "my" - ludzie otwarci, światli, tolerancyjni, ludzie, którzy nie robią głupich min w zetknięciu z innością, nie śmieją się z żartów obrażających innych, ludzie żyjący w świecie wolnym i rozumiejący, że jedynym ograniczeniem wolności jest wolność drugiego człowieka.
I "oni" - ludzie zamknięci, widzący tylko swoje podwórko, nieprzyjmujący do wiadomości innego świata, innych wartości, ludzie zawistni, a może nawet nienawistni, ludzie obrażający innych tylko z powodu ich inności, stosujący przemoc słowną i fizyczną, ludzie znający odpowiedź na każde pytanie-a przede wszystkim "jak żyć".
Smutne to.
A najsmutniejsze, że spotyka się człowiek z nimi codziennie-na uczelni, w pracy, w tramwaju, gdziekolwiek. Jedynie z najbliższego środowiska zostali wyeliminowani.
Zastanawiam się czasem, skąd oni się biorą. Czytam ostatnio sporo rozpraw psychiatrycznych - zasadnicze podłoże większości procesów to współdziałanie czynników genetycznych i społecznych, wychowawczych.
Tylko czy moi przyjaciele i ja wychowywaliśmy aż w tak zupełnie odmiennych środowiskach niż oni? Pewnie by odpowiedzieć na to pytanie potrzeba by wielu badań, analiz. Może kiedyś zostaną takie przeprowadzone, a może kiedyś nastaną czasy, kiedy nie będzie ich aż tylu, kiedy nie będę musiała codziennie spotykać się z ludźmi nienawidzącymi innych bez powodu. Pięknie by było. Choć to tylko moje małe marzenie :)
Wracając do tematu kręgli - żyję, nie mam żadnej kontuzji, było suuuper ! :D Trochę nadgarstek mnie boli, bo jednak ta kula jest ciężka, ale zabawa była świetna - polecam wszystkim, którzy jeszcze nie próbowali :) Można się powygłupiać, trochę porzucać, czasem trafić w kręgle, czasem nie, a czasem zbić nawet wszystkie za jednym rzutem :D
Zdjęcia niestety słabej jakości, bo i oświetlenie było słabe.. Na ostatnim zdjęciu w każdym razie to ja jakby ktoś nie był pewny :D w kamizelce z sh.
Zupełnie nie wiem, skąd w ludziach bierze się taka zawiść, a może obawa przed odmiennością, przed tym, że drugi człowiek myśli, kocha, a może wierzy w zupełnie coś innego niż my.
A już najgorzej wyprowadza mnie z równowagi wypisywanie takich bzdur na facebooku, wtedy najczęściej wybucham, bezsensu zupełnie, bo i tak do nich nie dotrę. Miałby człowiek ochotę użyć tu kilku epitetów, ale po co.
Przeraża mnie w życiu kilka rzeczy, jedną z nich jest głupota, inną brak poszanowania dla wolności drugiego człowieka.
Zupełnie nie rozumiem, z czego wynika taki dysonans, podział na "my" - ludzie otwarci, światli, tolerancyjni, ludzie, którzy nie robią głupich min w zetknięciu z innością, nie śmieją się z żartów obrażających innych, ludzie żyjący w świecie wolnym i rozumiejący, że jedynym ograniczeniem wolności jest wolność drugiego człowieka.
I "oni" - ludzie zamknięci, widzący tylko swoje podwórko, nieprzyjmujący do wiadomości innego świata, innych wartości, ludzie zawistni, a może nawet nienawistni, ludzie obrażający innych tylko z powodu ich inności, stosujący przemoc słowną i fizyczną, ludzie znający odpowiedź na każde pytanie-a przede wszystkim "jak żyć".
Smutne to.
A najsmutniejsze, że spotyka się człowiek z nimi codziennie-na uczelni, w pracy, w tramwaju, gdziekolwiek. Jedynie z najbliższego środowiska zostali wyeliminowani.
Zastanawiam się czasem, skąd oni się biorą. Czytam ostatnio sporo rozpraw psychiatrycznych - zasadnicze podłoże większości procesów to współdziałanie czynników genetycznych i społecznych, wychowawczych.
Tylko czy moi przyjaciele i ja wychowywaliśmy aż w tak zupełnie odmiennych środowiskach niż oni? Pewnie by odpowiedzieć na to pytanie potrzeba by wielu badań, analiz. Może kiedyś zostaną takie przeprowadzone, a może kiedyś nastaną czasy, kiedy nie będzie ich aż tylu, kiedy nie będę musiała codziennie spotykać się z ludźmi nienawidzącymi innych bez powodu. Pięknie by było. Choć to tylko moje małe marzenie :)
Wracając do tematu kręgli - żyję, nie mam żadnej kontuzji, było suuuper ! :D Trochę nadgarstek mnie boli, bo jednak ta kula jest ciężka, ale zabawa była świetna - polecam wszystkim, którzy jeszcze nie próbowali :) Można się powygłupiać, trochę porzucać, czasem trafić w kręgle, czasem nie, a czasem zbić nawet wszystkie za jednym rzutem :D
Zdjęcia niestety słabej jakości, bo i oświetlenie było słabe.. Na ostatnim zdjęciu w każdym razie to ja jakby ktoś nie był pewny :D w kamizelce z sh.






























