poniedziałek, 7 stycznia 2013

nowa koszula z nutką melancholii w tle....

Przyjechałam wczoraj do Wrocławia...
Rzadko mi się to zdarza, ale jednak, dopadł mnie pewien rodzaj melancholii, może niezgody z zastaną rzeczywistością, taki stan, kiedy dusza i ciało mają ochotę być gdzie indziej, robić coś zupełnie innego, a nie mogą. Te dwa tygodnie ferii świątecznych minęły tak szybko i tak intensywnie, że teraz trochę zajmie mi powrót do rzeczywistości, bolesnej rzeczywistości - za 2 tyg egzamin z ginekologii (dziś zaczęłam ostrą naukę), potem jeszcze ortopedia i anestezjologia. I tak do 5 lutego. Straaaasznie długo.... Może chociaż na ferie wymyślę coś szalonego - myślę o kolejnym wypadzie do Trójmiasta :D
a może jakiś inny zakątek Polski?


Wczoraj jeszcze z okazji braku jedzenia w lodówce, zamkniętych sklepów z powodu Trzech Króli i chęci poprawienia sobie humoru wybrałam się z moim Jordanem na pizzę - w nowej koszuli. Podróbka zary sprowadzana przez koleżankę z Azji - już ją uwielbiam :)






2 komentarze:

stat4u