środa, 14 maja 2014

z Wrocławia cz.2

Z Wrocławia już wróciłam - tym razem zdecydowanie bardziej zadowolona, szczególnie pod względem kulinarnym :D Ale o tym opowiedziałam już w poprzednim poście :) Zadowolona wróciłam też pod względem towarzyskim, ale i zakupowym :D Były spotkania z przyjaciółmi, wspólne wyjścia - niestety tak przez wszystkich wyczekiwany festiwal piwa był jednym wielkim niewypałem - tłumy ludzi, koszmarne kolejki po piwo, ceny też dość wysokie, jednym słowem - prawie żadne z naas nie spróbowało żadnego piwa, jedynie przejechaliśmy się spory kawałek (bo aż na wrocławski stadion) dosyć zatłoczonym tramwajem..  na szczęście przenieśliśmy się do jednej z naszych koleżanek na pyszną domową pizzę :D
W sobotę - zupa w Zupie - tym razem przepyszny krem pomidorowy, później shake w Shakewave'ie, w niedziele - przepyszne domowe naleśniki z farszem serowo-brokułowo-kurczakowym :) a na deser - rewelacyjne, ale okropnie słodkie pyszności w Cinnabonie na rynku.
Jeśli chodzi o zakupy - trochę z Jordanem po sklepach połaziliśmy i wyszliśmy z podobną ilością zdobyczy :D Oprócz tego punktem obowiązkowym był targ świebodzki - jak zwykle z niesamowitą ilością ciuchów, butów i innych bibelotów :D
A już dziś wróciłam do pracy - tym razem na chirurgię.

w Shakewave'ie





kupujemy sweterek :D



na festiwalu piwa na stadionie - w nowym sweterku :D






przepyszne ciastka w Cinnabonie

i kaloszki ze świebodzkiego :)


W następnym poście opowiem wam o kolejnej kulinarnej propozycji, czyli kremie z cukinii :)

sobota, 10 maja 2014

z Wrocławia

Już prawie tydzień jestem we Wrocławiu - trochę czuję się znów jak na studiach, tym razem nawet nie tak męcząco, chyba głównie z powodu wcześniejszych wyjść z kursu ;) Oprócz siedzenia w izbie lekarskiej zajmuję się głównie, albo przede wszystkim jedzeniem :D
Tak jak pisałam ostatnio - głównie w Karavanie, ale zahaczyłam też już o - Sztrass Burgera (z bardzo ciekawą ofertą na lunch menu - burger, frytki, sałatka i sok za 20zł), Hanoi czyli chińskie jedzenie, Sushi 77, Zupę, Shakewave'a (tym razem wymyśliłam połączenie banana, ananasa, pomarańczy i kinder bueno), a z nowości bar Grizzly, w którym zjeść można kopertę z ciasta z różnymi nadzieniami - ja skusiłam się na wersję z gruzińskim serem- smaczną, ze świeżym sokiem marchewkowym za 9zł :)
Na weekend dołącza do mnie Jordan - planujemy odwiedzić festiwal piwa, skomponować własnego shake'a w Skahewave'ie, zjeść coś dobrego - nie mam na razie pomysłu gdzie ;) a jeśli dopisze pogoda (bo cały tydzień na zmianę pada i świeci słońce - ze zmiennością nawet co godzinę!) zobaczyć nową Cafe Plaża,a może jak się uda to też kąpielisko koło wrocławskiego Stadionu - Glinianki, a w niedzielę oczywiście kupić coś fajnego na Targu Świebodzkim :D
W poniedziałek zaraz po kursie wracam do Jeleniej Góry, żeby ugotować coś nowego pysznego i zaraz Wam o tym opowiedzieć :D i przy okazji zacząć kolejną część stażu, tym razem na chirurgii :)

dzień 2 - kebapczety z puree groszkowym, grillowanymi pomidorkami
i jogurtem greckim


pies przyjaciela :)

dzień 4 - miodowe żeberka z kaszą gryczaną i
połączeniem świeżej sałaty i podsmażanej kapusty


wieczorne spacery w Parku Południowym


środa, 7 maja 2014

zupa tajska

Dziś kolejna porcja kulinarnych pomysłów- tym razem zupa tajska :)

Składniki:
- 1 l bulionu
- mleczko kokosowe
- 1 łyżka zielonej pasty curry
- 20 dag pieczarek
- 2 ząbki czosnku
- 1 cebula
- czerwona papryka
- 30 dag krewetek
- pędy bambusa
- chilli, kolendra, sól, pieprz

Zaczynamy od zrobienia bulionu, do którego następnie wrzucamy posiekany czosnek, cebulę, paprykę i pieczarki, gotujemy ok. 15min. Potem dodajemy mleczko kokosowe, krewetki, pędy bambusa, przyprawy. Gotujemy jeszcze ok. 20min. Smacznego :)






I pozdrowienia z Wrocławia - najczęściej oprócz izby lekarskiej można spotkać mnie na obiedzie w Karavanie - w pn była zupa krem z marchewki z ziołową oliwą i kolendrą plus pierś z kurczaka w kremowym sosie z wędzonej papryki, z kaszą gryczaną :) pychota :D

poniedziałek, 5 maja 2014

majówkowo

Majówka w tym roku urozmaicona, zarówno pod względem pogody, jak i aktywności.
Zaczęło się 1 maja od porannego biegania, potem spacer po cieplickich parkach i koncert Red Lips, wieczorem miejscowe rockowe granie w Kwadracie (bardzo fajny zespół No Sugar), a na koniec podniebne akrobacje czyli Teatr Ocelot. No, i przede wszystkim pogoda dopisała - majówka zaczęła się ciepło i słonecznie :)
Niestety - na tym zakończyła się ładna pogoda... 2 maja wyruszyliśmy na wyprawę do Wałbrzycha - otuleni chmurami, siąpiącym deszczem, arktycznie zimnym wiatrem... W Wałbrzychu razem z przyjaciółmi zwiedzaliśmy Zamek Książ, a potem Palmiarnię. Pogoda nie dopisała, ale ludzie za to aż w nadmiarze.. Po zamku chodziło się gęsiego, taki był tłum. Kwiatów - jako, że miał być to festiwal kwiatów niestety jakoś specjalnie nie zobaczyłam.. a szkoda. Palmiarnia ładna, ale o dziwo - w środku zimno. A rośliny raczej tropikalne. Ludzi już na szczęście nieco mniej. Najbardziej podobała nam się wystawa drzewek bonsai - niektóre okazy ponad stuletnie. Robią wrażenie :)
Dzień skończyliśmy z paczką przyjaciół na imprezie urodzinowej koleżanki :) Chociaż atrakcją wieczoru był jej prześliczny pies berneńczyk :D ale i przeraźliwie ogromna ilość jedzenia - nie udało mi się spróbować wszystkiego niestety :P
Poranek 3 maja przywitał nas w Wałbrzychu śniegiem z deszczem... W związku z czym dosyć szybko pociągiem wróciliśmy do Jeleniej Góry, włączając w mieszkaniu kaloryfery, żeby ogrzać zmarznięte części ciała :D Wieczór, czyli zakończenie weekendu z przyjaciółką w miejscowej Metaforze. Bo już niedziela (wreszcie nieco słoneczna, choć nadal przeraźliwie zimna) upłynęła mi na przygotowaniach do wyjazdu do Wrocławia na kolejny kurs - wracam dopiero 12 maja..
Zdecydowanie za szybko minął ten majówkowy weekend :D




jedyne kwiaty, które udało nam się zobaczyć





























piątek, 2 maja 2014

wariacja na temat curry

Dziś przepis inspirowany programami Ani Starmach - ostatnio oglądam Pyszne 25 i Czyste Smaki. Tym razem pomysł na danie z kurczakiem.


Składniki:
- 400g piersi z kurczaka
- mleczko kokosowe
- puszka pomidorów
- 2 pomidory
- cebula, czosnek
- chilli, imbir, papryka, kurkuma, sól, pieprz, kolendra

Zaczynamy od zrobienia marynaty do mięsa - mieszamy chilli, paprykę, sól, pieprz, kurkumę, starty imbir, posiekany czosnek i cebulę, dodajemy oliwę i marynujemy mięso ok. 2 godziny. Po tym czasie podsmażamy mięso (oryginalnie w woku, można też w garnku), dodajemy pomidory w puszce, mleko kokosowe, potem świeże pomidory. Zmniejszamy ogień i gotujemy jeszcze ok.15 min. Ja podałam z ryżem. Wyszło super :)



A jeśli chodzi o zajawki zakupowe - polecam wam promocję w Mohito (wystarczy podać hasło summer)- ja skusiłam się na prześliczną wiosenną sukienkę - postaram się niedługo wam pokazać :) 



A jeśli chodzi o długi weekend - to ja raczej odpoczywam, nadrabiam zaległości czytelnicze - ostatnio zagłębiam się w duchowości czytając "Być pożytecznym" Lamy Ole Nydahla - jednego z pierwszych ludzi zachodu, który został lamą i nauczycielem buddyjskim.
A dziś jadę na Festiwal Kwiatów do Zamku Książ, a potem na urodziny koleżanki w Wałbrzychu :) Jednym słowem idealny weekend - aktywno-konteplacyjny :) Równowaga jest w życiu najważniejsza :)
stat4u