niedziela, 3 lutego 2013

zmiany, zmiany ...

Poszalałam trochę z blogiem - mam nadzieję, że podoba Wam się :)
W małej przerwie od nauki :D ale wiecie jak to jest - koniec sesji, mega zmęczenie, człowiek tylko myśli co tu robić, żeby się nie uczyć :D

Przy okazji zmieniłam też nazwę bloga - tamta wynikała z pierwotnego pomysłu bloga modowego. Z czasem zrobił się bardziej lifestylowy i myślę, że nowa nazwa bardziej pasuje :)

pozdrawiam Was wszystkich serdecznie :*
odezwę się już pewnie po egzaminie - z mojej Jeleniej Góry :)



PS. W związku ze zdrowym odżywaniem polecam Wam bloga mojej "przyjaciółki ze szkolnej ławki" - całe liceum w jednej ławce :D obecnie dietetyczki - http://zuzaznazasady.blogspot.com/.

Na koniec jeszcze piosenka :


piątek, 1 lutego 2013

przemyślenia, podsumowania ....

Ostatnio zebrało mi się na przemyślenia - może to z racji zbliżającego się końca studiów, może zbliżających się 25-tych urodzin, a może trochę ze względu na film, który ostatnio obejrzałam (360 - polecam wam ogromnie).. Sama nie wiem. Trochę wyszło tych przemyśleń - o zmianach, o przemijaniu, o decyzjach w życiu. A jeszcze było w tym tygodniu kilka spotkań - z tak podobnymi do mnie duszyczkami, na których przemyślenia te były jakby tematem przewodnim :)
Przy okazji był też koncert Marceliny - coraz bardziej znanej wrocławskiej wokalistki jazzowej - bardzo fajny koncert, chociaż tłumy w Schodach Donikąd były przeogromne :D
Była też nowa knajpka, o której innym razem, czyli Machina Organika. Na pewno będę bywać tam częściej.
Było sushi grupowe w pasażu grunwaldzkim - sushi 77 - sushi było jak zwykle przepyszne, ale jesteśmy jednak fanami tejże knajpki w okolicach rynku - dużo spokojniejsze i przytulniejsze miejsce (jeśli będziecie - nie zapomnijcie spróbować przepysznego wina śliwkowego).

A wracając do filmu - niesamowicie trafne zdanie tam usłyszałam - pewien mędrzec powiedział - jeśli staniesz na rozdrożu - skręć. Nie powiedział tylko w którą stronę ?! :D Film jest właśnie o konsekwencjach naszych decyzji, o tym, że cały czas podejmujemy mniejsze i większe decyzje, które mają wpływ na nasze życie.

I z tych przemyśleń i przeglądania zdjęć na kompie zrodził się pomysł małego podsumowania moich ostatnich kilku lat życia - tych dorosłych kilku :D I stąd mały przegląd moich fryzur - poczynając od moich naturalnych kręconych, przez studniówkowe proste, potem z wygoloną połową, aż do rudych - mega krótkich i teraz znów dłuższych - która podoba Wam się najbardziej? :D

PS. Małe sprostowanie. Kilka postów temu napomknęłam Wam o pewnym barmanie z alive - dziś przeglądając blogi natknęłam się na zdjęcie autorki w tymże jegomościem z podpisem mniej więcej treści - z gwiazdą po koncercie :D I tym sposobem okazało się, że mój znajomy barman z alive jest wokalistą dosyć znanego zespołu Bethel :D Nie znałam wcześniej ich muzyki - ale wydaje się dosyć ciekawa :)

PS2. We wtorek ostatni egzamin - z anestezjologii i intensywnej terapii - trzymajcie kciuki :)
A potem FERIE ;D Na chwilę wpadnę do mojej Jeleniej Góry, potem kierunek północ, czyli Olsztyn i Trójmiasto, a po powrocie do Jeleniej, jak się uda, wybieram się jeszcze z przyjaciółmi na chwilę do Pragi :))) Już się nie mogę doczekać tych ferii :)






















poniedziałek, 28 stycznia 2013

poegzaminowo :)

Egzamin zdany na piątkę :D
I kolejny wieczór w nowym miejscu - tym razem na Włodkowica, czyli winiarnia, księgarnia i kawiarnia - Cocofli. Położona w jednym z najbardziej magicznych miejsc Wrocławia, czyli dzielnicy czterech świątyń, tuż obok wrocławskiej synagogi. W Cocofli możemy napić się nawet koszernego izraelskiego wina :) dziś niestety zabrakło - z racji dużego zainteresowania i rzadkich dostaw z Izraela.
Miejsce bardzo ciekawe - widać wpływy żydowskie, co już na wejściu mnie zawsze oczarowuje, poza tym dosyć ciekawy wystrój, miła obsługa, ciekawe menu, głównie napoje - spory wybór win, ale jest też trochę interesujących przekąsek. Poza tym miejsce bardzo spokojne, idealne na wieczorne pogaduszki z przyjaciółmi :)

A na sobie mam kolejną koszulę z zary - sprowadzaną z Azji :D









niedziela, 27 stycznia 2013

nowa knajpka i różowa marynarka

Dawno nie pisałam nic o łażeniu po Wrocławiu i odkrywaniu nowych miejsc, a jak to stwierdził wczoraj mój przyjaciel - tym się właśnie różnimy - on uwielbia miejsca sprawdzone, a ja odkrywać nowe perełki :D
I właśnie wczoraj wyciągnęłam moich medycznych przyjaciół do odkrytej dzięki grouponowi restauracji - Wincentego21. W nazwie zawiera się już cały adres - okolica ostatnio coraz modniejsza, dzięki różnym, głównie artystycznym, działaniom na Nadodrzu.
Jeśli chodzi o samą restaurację - miejsce bardzo klimatyczne, dosyć nowoczesne w wystroju, menu bardzo ciekawe i zdrowe - restauracja na stronie internetowej nazywa sama siebie dietetyczną. My skusiliśmy się na pyszne świeże koktajle - gruszkowy, grejpfrutowy i jakiś zielony z ogórkiem :D
Jedyny minus to godzina zamknięcia - 20. Dlatego resztę wieczoru spędziliśmy w już sprawdzonym miejscu - jednym z moich ukochanych miejsc, czyli K2 - kto raz tam wejdzie od razu się zakocha :)  Dla niezorientowanych - wejście po schodach do góry za Czeskim Filmem, pubem znanym chyba wszystkim we Wrocławiu :D

A przy okazji - różowa marynarka kupiona kiedyś za grosze na świebodzkim :D


 










piątek, 25 stycznia 2013

szybki obiad w czasie sesji :D

Jako, że sesja w pełni na gotowanie pyszności nie za bardzo jest czas.
Dlatego dziś pomysł na szybki obiad - trochę pójście na łatwiznę, czyli wykorzystanie tylko składników dostępnych w domu, ale za to szybko i pysznie :D
Sos bolognese - z penne, bo spaghetti niestety się skończyło :D

Składniki:
- mięso mielone (ja użyłam mięsa z indyka)
- cebula, czosnek (kilka ząbków)
- czerwone wytrawne wino
- koncentrat pomidorowy
- przyprawy - sól, pieprz, zioła prowansalskie, suszona bazylia
- makaron (u mnie dziś pełnoziarniste penne).

Poszatkowaną cebulę i czosnek szklimy na oleju, następnie dorzucamy mięso mielone, przyprawiamy, zalewamy szklanką wina. Dusimy aż mięso będzie gotowe. Następnie dodajemy koncentrat pomidorowy. W między czasie gotujemy makaron. I ekspresowy obiad gotowy :)
Jakby na wierzchu był jeszcze tarty parmezan - byłaby to już pełnia szczęścia :D

Wracam do nauki ortopedii - trzymajcie za mnie kciuki w poniedziałek :)






stat4u