Przebywałam sporo z rodziną, ale też samotnie spacerowałam, wyciszałam się, rozmyślałam, ot po prostu przebywałam sama ze sobą, co ostatnio było mi potrzebne. Ale i dużo słuchałam o właściwej drodze, przynajmniej dla mnie na tą chwilę - buddyjskiej diamentowej drodze. Można powiedzieć, że zupełnie przypadkiem, a może wcale nie przypadkiem - trafiłam w Olsztynie na festiwal buddyjski. Jednego dnia oglądałam film "Winter tour", w czasie kolejnych słuchałam wykładów nauczyciela buddyjskiego. Z każdym kolejnym dniem czułam się coraz lepiej, czułam się naładowana pozytywną energią, energią tych ludzi wokół, nauczyciela, Lamy Olego, który spoglądał na mnie ze zdjęcia, a może nawet samego Buddy, którego nauki przeze mnie przepływały. Przepływały, ale i coraz bardziej fascynowały. Sytuacja, w której osiąga się nirwanę, czyli doświadczenie trwałego szczęścia, niezależnie od czynników zewnętrznych, od wszystkich sytuacji, emocji, które nami targają, to coś niesamowitego, a jednocześnie sytuacja, którą można osiągnąć, a przynajmniej w jakimś stopniu się do niej zbliżyć. Sytuacja, która obecnie pociąga mnie dosyć poważnie :)
Jeśli też interesują was nauki o naturze umysłu, o pracy nad własnym umysłem, którego celem jest doświadczanie bezwarunkowego szczęścia, chociaż pewnie brzmi to dla was kosmicznie albo sekciarsko, ale zapewniam was, że tak nie jest :) - to dużo informacji znajdziecie na stronie www.buddyzm.pl A ja już następny wtorek wybieram się do Wrocławia do ośrodka buddyjskiego na moje pierwsze medytacje :) już nie mogę się doczekać :)
A poniżej trochę zdjęć, niestety niezbyt dobrej jakości. Jesień w Olsztynie :)
![]() |
no i najlepsze lody - tutaj selerowo-jabłkowe ;) a w tle wystawa buddyjska i XVI Karmapa |
![]() |
nie mogłam oprzeć się i zrobiłam zdjęcie - pruska baba jako ratownik medyczny ;D |
![]() |
działka Cioci i Wujka - Miśka nie chciała uśmiechnąć się do zdjęcia ;) |
No my by sie przydalo wyciszyc i zdystansowac w koncu;))
OdpowiedzUsuńMieszkam teraz w Olsztynie :)
OdpowiedzUsuńcudowne zdjęcia ;)
OdpowiedzUsuńszkoda, że pieseł nie chciał zapozować :D
OdpowiedzUsuń