A poniżej moje ulubione zdjęcie zakrętu na dawnych pocztówkach.

Z zakrętu śmierci wyruszyliśmy w dobrych nastrojach, w pełnym słońcu i przyjemnym ciepełku, takim zupełnie nie-jesiennym :) Niestety już po około 15 minutach marszu dotarł do nas silny, zimny wiatr, a słońce i błękitne niebo zniknęły w chmurze, w którą właśnie weszliśmy. No i przeszedł nas lodowaty zimowy dreszcz... Przyspieszyliśmy kroku, co nie było proste, omijać musieliśmy bowiem dziury wydrążone w drodze przez dziki, a obecnie zalane deszczówką (tzw. kałuże ;)
Na wysoki kamień dotarliśmy po ok. 45 minutach marszu. Zziębnięci. No i z widoku nici. Wszędzie wokół biało. Dobrze, że było schronisko, w którym schroniliśmy się, popijając gorącą herbatę i pożerając jabłecznik :D
Jakaż radość ogarnęła nas po powrocie na zakręt śmierci, gdzie znów zobaczyliśmy prawie letnią pogodę :D
Hm, chyba jednak nie mam szczęścia do gór, albo może po prostu niespecjalnie się lubimy, przynajmniej w bezpośrednim kontakcie ;)
P.S. Udanej imprezy halloweenowej kochani :))
![]() |
na szczycie ! |
![]() |
nieśmiało ściągam płaszcz... |
![]() |
ale ze schroniska kiedyś trzeba było wyjść :( |
![]() |
a na dole taka pogoda :D |
![]() |
no i wreszcie widać góry :)) |
Jeeej! Genialne <3 sama bym się wybrała w takie miejsce . Zdjęcia super!
OdpowiedzUsuńByłam tam na zajęciach terenowych z ekologii. Widoki cudowne!
OdpowiedzUsuńDeszczowe spacery po górach też mają swój urok! Ze wszystkich szkolnych rajdów góskich zapamiętałam najlepiej ten na którym makabrycznie lało xd
OdpowiedzUsuńŚlicznie wyglądasz!
Hi! I was just browsing through your great blogposts - would you mind telling me your mail address where I can ask you one or two questions?
OdpowiedzUsuńThanks,
Ron
My mail adress - inkajg@gmail.com :)
UsuńDo Wysokiego Kamienia podchodzę bardzo sentymentalnie - wielbię to miejsce, takie pełne spokoju, potrafię tam godzinami wysiadywać, oparta plecami o ścianę schroniska z buźką na słońce wystawioną i co jakiś czas spoglądać na panoramę gór. Niestety na słabą pogodę też już kilka razy trafiłam - z pięknych widoków nici... ale za to jabłecznik wydaje mi się tamtejszym specjałem :D
OdpowiedzUsuńPozdrowionka!
Niesamowite góry, jakoś nie odwiedzam Beskidów, musze kiedyś się tam wybrać
OdpowiedzUsuńWysoki Kamień jest akurat w Izerach - do Beskidów stąd jakieś kilkaset kilometrów :D
UsuńIlekroć goszczę w Szklarskiej - Wysoki Kamień jest obowiązkowym punktem wypadowym :) Szkoda, że Wam pogoda nie dopisała, bo widoki są przepiękne. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń