Ostatnią część mojej wakacyjnej wyprawy spędziłam w
Olsztynie.
Jeśli chcecie poczytać o miejscach, które polecam, o wskazówkach, zobaczyć zdjęcia z moich poprzednich pobytów - zajrzyjcie do archiwum bloga -
Olsztyn i
Olsztyn zimą.
Tym razem w Olsztynie byłam tydzień. Pierwszy dzień - to była wyprawa do
Kortowa - najbardziej klimatycznego chyba miasteczka studenckiego w Polsce - niestety już po godzinie siedzenia na plaży, a potem na pomoście, przegoniła nas idąca zza lasu burza :D Przed samym domem lunęło :D Zdążyliśmy się przebrać, deszcz przestał padać i ruszyliśmy nad kolejne olsztyńskie jezioro -
Długie. Chyba moje ulubione miejsce tego pobytu :) Jezioro o wiele czystsze niż Kortowskie czy Krzywe, jezioro spokojne, otoczone przyrodą, pełne wędkarzy, jezioro, nad którym nawet w największy upał nie znajdziecie tłumów, jezioro z małymi plażyczkami, niewielkimi zatoczkami, wzdłuż jeziora ustawiono siłownie do ćwiczeń na łonie natury, jednym słowem - idealne miejsce zarówno na spacery, jak i kąpiele w letnie upały :D
Drugiego dnia zostałam przez pierwszy w życiu atak migreny wyłączona z jakiegokolwiek poza-łóżkowego życia, cały dzień przeleżałam bądź snułam się w piżamie po domu. Aż za dobrze zrozumiałam co to za ból.
Trzeci dzień to było leżakowanie na małej plaży nad Długim, a po południu spacery z Wujkiem - rodowitym Olsztyniakiem - oglądając z bliska zabytki, architekturę miasta.
Czwarty - poranne zakupy, czyli łowcy wyprzedaży :D W kwiatach - buty w ccc i spódnica w stradivariusie :D możecie zobaczyć ją na zdjęciach z Kopernikiem :D a po południu znów spacery z Wujkiem:)
Piąty, szósty i siódmy dzień naszego pobytu to była wyprawa na działkę Cioci i Wujka do Gutkowa, czyli pierwszej wioski za Olsztynem, nad
Jezioro Redykajny. Czyli odpoczynek, odpoczynek i jeszcze raz odpoczynek :D plażing, kąpieling, Jordana i Wujka łowing ryb :D A tak zupełnie serio to zajmowaliśmy się tym wszystkim, za co kocham wakacje - pływaniem w cieplutkim jeziorze, opalaniem, nic-nie-robieniem, pieczeniem kiełbasek, potem pieczeniem ciasta - Jordan piekł bananowca, ja ciasto jogurtowe z czerwonymi porzeczkami prosto z krzaka - wyszło pychaaaa :D
Na koniec wyjazdu zahaczyliśmy jeszcze o festiwal produktów regionalnych - wypiliśmy piwo z olsztyńskiego browaru Kormoran, posłuchaliśmy muzyki, no i oczywiście zrobiliśmy sobie zdjęcie z
Kopernikiem :D
A w poniedziałek o 8 rano pociągiem wyjechaliśmy do Jeleniej Góry - na miejscu byliśmy o 19 :D Ale przynajmniej nie było specjalnie tłoku ;)
 |
| Kortowo |
 |
| Miśka - pies Cioci i Wujka |
 |
| Jezioro Długie |
 |
| cały czas Jezioro Długie :) |
 |
| ratusz w Olsztynie |
 |
| i najstarsza winda - z początku XXw. |
 |
| i symbol Olsztyna - pruskie baby - tutaj w formie szachów :) |
 |
| z widokiem na zamkową wieżę |
 |
| i znów Jezioro Długie ;D |
 |
| Jezioro Czarne - bardziej parkowa sadzawka :D |
 |
| Jezioro Redykajny |
 |
| porzeczki na ciasto :D |
 |
| jest i ciasto ! :D |
 |
| w pareo :) |
 |
| w podziemiach zamku olsztyńskiego |
 |
| stare miasto w Olsztynie |
 |
| olsztyński zamek i amfiteatr |