sobota, 14 marca 2015

kaszotto z krewetkami

Znów parę słów o gotowaniu - tym razem kaszotto z krewetkami.

Składniki:
- pęczak
- cebula
- czosnek
- krewetki
- masło
- białe wino
- parmezan

Zaczynamy od usunięcia z krewetek pancerzyków i głów - umieszczamy je w garnku, zalewamy wodą, dodajemy niewielką ilość soli i gotujemy.
W między czasie na patelnię wrzucamy posiekaną cebulkę i czosnek, podsmażamy chwilę, następnie wrzucamy kaszę pęczak, podsmażamy kilka minut. Następnie zalewamy wszystko białym winem. Smażymy aż odparuje. Wtedy zaczynamy tak samo jak w przypadku risotto podlewanie bulionem - używamy stworzonego przez nas bulionu z krewetek. Podlewamy niewielką ilością bulionu, cały czas mieszając, kiedy kasza wchłonie bulion, wlewamy kolejną porcję, i tak aż do czasu, kiedy kasza będzie al dente. Wtedy dodajemy krewetki, po minucie łyżkę masła oraz starty parmezan.
I gotowe!





A ja jutro wyjeżdżam na planowany od dawna urlop - zaczynamy od Wilna, potem Tallin, a na koniec Ryga. Wracamy po tygodniu. Do usłyszenia ! :))

AKTUALIZACJA - wyjazd został odwołany, z powodu "jelitówki", która mnie dopadła :((
Na północny-wschód postaramy się pojechać w innym terminie, a teraz jak dojdę do siebie może skoczymy na parę dni nad morze. Póki co dochodzę do siebie...

wtorek, 10 marca 2015

sesja spacerowo ;)

Zgodnie z obietnicą - dziś zdjęcia z sobotniego spaceru w Bukowcu (miejscowości tuż za Jelenią Górą). Pogoda była przepiękna. Tym razem zdecydowaliśmy się na wieżę widokową. Widok zapierał dech w piersiach.

Autor zdjęć : http://fotojordanplis.blogspot.com/








widok z wieży na Karkonosze


i na Rudawy Janowickie

wieża w całej okazałości




Koncert Joao de Sousa z okazji Dnia Kobiet zachwycił mnie. Niesamowicie klimatyczny wokalista, super zespół, miejsce, czyli Pałac Staniszów z przepiękną koncertową salą, do tego muzyka, której mogłabym słuchać bez końca - fado i tango :)
Poniżej mała próbka możliwości Joao :)




sobota, 7 marca 2015

jagnięcina!

Pozostajemy nadal w klimatach kulinarnych - tym razem bardzo prosty przepis na jagnięcinę (zaczerpnięty przez mojego wrocławskiego przyjaciela ze strony internetowej biedronki, a teraz przygotowany przeze mnie).

Składniki:
- jagnięcina (ja kupiłam w biedronce comber z jagnięciny)
- szynka parmeńska
- szałwia
- wino
- do tego sałatka - cukinia, granat, sok z cytryny, miód, oliwa

Zaczynamy od rozklepania jagnięciny tłuczkiem, potem przyprawiamy solą i pieprzem. Następnie na jagnięcinie umieszczamy świeżą bądź suszoną szałwię, wszystko to owijamy szynką parmeńską. Obtaczamy w mące i smażymy ok 2-3 minut z każdej strony. Następnie dolewamy wina (wg  przepisu białego, ja użyłam czerwonego i wyszło bardzo dobre), smażymy aż odparuje, po czym przekładamy mięso do naczynia żaroodpornego i na 20min wstawiamy do rozgrzanego do 150 stopni piekarnika.
W między czasie przygotowujemy sałatkę - cukinię kroimy na wstążki za pomocą obieraczki, z granatu musimy wydobyć nasiona, do tego sos - mieszamy sok z cytryny, oliwę, miód, sól i pieprz. Ja sosy zawsze robię na oko - po czym próbuję i ew. coś jeszcze dodaję.

Obiad wyszedł przepyszny :)


Udanego weekendu kochani :)
Ja czas wykorzystuję w pełni - wczoraj wernisaż fotograficzny jednego z moich ulubionych fotografów - Karola Nienartowicza (oczywiście poza moim Jordanem, którego bloga cały czas wam polecam - fotojordanplis.blogspot.com), dziś wizyta na moim oddziale, potem spacer w Bukowcu - zdjęcia już niedługo zobaczycie :) wieczorem koncert Joao de Sousa, a jutro znów poranek w pracy, a wieczór w teatrze - "Akt przerywany" Różewicza. Szkoda, że weekend trwa tylko dwa dni :D

środa, 4 marca 2015

mule na obiad

Dawno nie pisałam o gotowaniu, które tak kocham. Nie znaczy to, że przestałam gotować. Raczej zapominam w trakcie gotowania i późniejszego konsumowania robić zdjęć. A bez zdjęć ciężko pisze się na blogu o jedzeniu...
Ale tym razem o zdjęciach pamiętałam ! :D
Wszystko zaczęło się w Biedronce, gdzie znalazłam kilogramowe opakowanie muli za 14,99.
Musiałam je kupić. Wróciłam do domu i skontaktowałam się z Jordankowym bratem Igorem- kucharzem obecnie pracującym w Cyganerii w Gdyni. W czasie majówki koniecznie muszę spróbować tamtejszego jedzenia.
Ale wracając do muli zdecydowałam się na wersję podstawową.
Oliwa, cebulka, czosnek, do tego mule, sól, pieprz, białe wino, natka pietruszki, na koniec łyżka masła. Do tego bagietka. Niebo w gębie.
Polecam !






A jeśli chodzi o moją pierwszą lekcję, to nie było tak źle :D Na początku byłam trochę przerażona, ręce mi się trzesły, ale jakoś dałam sobie radę. Koleżanka, która okazała się być moją uczennicą powiedziała mi później, że było bardzo dobrze, i grupie się podobało, a z tego cieszę się chyba najbardziej :) Najgorsze, że nawet mnie, największą gadułę świata, zmęczyło to ponadgodzinne gadanie - aż buzia mnie potem bolała :D Ale cieszę się bardzo, że zdecydowałam się na to nowe wyzwanie :)

niedziela, 1 marca 2015

niedzielny spacer

Ostatnią moją dłuższą nieobecność już tłumaczę! Najpierw byłam chora - na szczęście udało mi się wyzdrowieć, potem wpadłam w wir pracy, potem w pracy znów zaraziłam się od koleżanek i znów popołudniami dogorywałam... na szczęście na weekend doszłam do siebie i wybrałam się na jeleniogórski festiwal filmowy "Zoom". Wybrałam dwie projekcje specjalne - "Serce, serduszko" Jana Jakuba Kolskiego, jednego z moich ulubionych polskich reżyserów. Film pełen ludzkiej dobroci, której akurat tamtego dnia bardzo potrzebowałam. Film, którego obrazy na długo we mnie pozostały. Film o dziewczynce z domu dziecka i jej bardzo specyficznej wychowczyni, które razem uciekają, aby zdążyć na egzaminy do szkoły baletowej - przemierzają Polskę od Bieszczad do Gdańska, przeżywając po drodze niejedną przygodę :)
A także projekt artystyczny Katarzyny Kozyry "Szukając Jezusa". Dokument o podróży Kozyry do Jerozolimy w poszukiwaniu ludzi dotkniętych syndromem jerozolimskim - zaburzeniem psychicznym, w którym danej osobie wydaje się, że jest Jezusem (albo inną biblijną postacią). Niesamowity projekt, niesamowici ludzie. Naprawdę byłam pod wrażeniem.
Do tego w ostatni wtorek wzięłam udział w spotkaniu z Jackiem Hugo-Baderem, moim ulubionym reporterem Gazety Wyborczej, którego teksty, od dzieciństwa chyba, uwielbiam, dzięki którym od dawna marzy mi się wyprawa w głąb Rosji, a najbardziej nad Bajkał. Może kiedyś mi się uda :) A Jacek zgodnie z oczekiwaniami - okazał się strasznie fajnym człowiekiem, z którym można by gadać do rana :)

Ostatnio opowiadałam wam o jeleniogórskim teatrze, teraz pomyślałam, że powiem wam coś o filmach, których ostatnio sporo oglądam.
"Birdman" - mega odjechany, mega dziwny film, którego chyba nie chciałabym nigdy więcej obejrzeć. Ale w związku z oskarem za najlepszy film na pewno warto obejrzeć, aby wyrobić sobie opinię, bo zdania są podzielone, znam sporo osób, którym bardzo się podobał.
"Whiplash" - niesamowita muzyka, bo jazz kocham całym sercem, ale bohaterowie, jak dla mnie, nie do końca normalni, z czym wewnętrznie nie mogłam się zgodzić, ale rola mistrza niesamowita, a końcówka porywająca.
"Dzień z życia blondynki" - rewelacyjna komedia, dawno się na niczym tak nie ubawiłam :)
"Dzika droga" - niesamowity film, rewelacyjna Reese Witherspoon, trochę przypominał mi "Into the wild", który też bardzo mi się podobał
"Służby specjalne" - wreszcie udało mi się obejrzeć (do kina spóźniłam się, film dopiero kupiłam z ostatnim numerem Gali) - mocne kino, i jeśli prawdziwe, to przerażające,naprawdę.
A w tym tygodniu wybieramy się do kina na "Disco polo" :)

Na koniec zdjęcia z dzisiejszego spaceru w kroplach deszczu - w Karpnikach.
A propos zdjęć polecam Wam bloga - fotojordanplis.blogspot.com








straszną miałam migrenę i właśnie na chwilę puścił mnie ból głowy :D




Zapomniałabym całkiem pochwalić się wam moją nową pracą, którą zaczynam od wtorku! Będę uczyć farmakologii w szkole dla techników farmaceutycznych. Trzymajcie za mnie kciuki, mam nadzieję, że dam sobie radę :) Póki co jestem strasznie podekscytowana i nie mogę doczekać się tych pierwszych zajęć. W następnym poście na pewno opowiem wam jak było :) 
stat4u