niedziela, 2 września 2012

prawie jak na safari czyli w zoo w Gdańsku-Oliwie



Będąc w tym roku w Trójmieście postanowiłam wybrać się do oliwskiego zoo. Ale o podróżach będzie w przyszłym tygodniu jak obiecywałam :)
Na wyprawę do zoo wyszykowałam się trochę jak na safari - w końcu było tam sporo słoni, żyraf, gazeli i innych. Pogoda była bardzo ładna, na szczęście bez upałów (wtedy wyprawa skończyłaby się w Jelitkowie albo w Brzeźnie - na plaży oczywiście).
Ubrałam moje ukochane spodnie z Bershki kupione na wiosnę, koszulkę z h&m i wyszperaną w second handzie koszulę. Do tego niezawodny latem kapelusz i jazzówki (przynajmniej jedna).
Naprawdę czułam się prawie jak na safari ;)
Było tylko jedno "ale" - wychodząc z zoo złapała nas największa ulewa jaką możecie sobie wyobrazić - i już nie wyglądałam tak fajnie :D A dzień zakończyłam na zakupach w Galerii Bałtyckiej - o nich też niedługo opowiem.








sobota, 1 września 2012

i love dresses - part 2



Pamiętacie jak w lipcu opowiadałam Wam o mojej miłości do sukienek? I o niesamowitym sklepiku z sukienkami z Londynu? Dziś chciałam pokazać Wam kolejne cudo zakupione właśnie tam :)
Nazwałam ją "cudem", bo zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia i już wiedziałam, że muszę ją mieć ! W swojej miłości jak się okazało nie jestem odosobniona, bo niedługo potem dokładnie taka samą kupiła sobie moja przyjaciółka z Krakowa. Na razie udało nam się ominąć największą modową wpadkę czyli ubrać się w to samo na jedną imprezę :)
A sukienka jest niesamowita, bo nie dość, że jest bardzo oryginalna i ciekawa, to jeszcze można ją wykorzystać na różne okazje - na obiad u babci, na spacer pod zamkiem (tu w Malborku) czy innym klimatycznym miejscu, a nawet na imprezę urodzinową w klubie (dorzucam wtedy duże srebrne klipsy i obcasy).
Na ten popołudniowy spacer wybrałam baleriny (jedyna opcja z gipsem:) i klipsy znalezione ostatnio w starej domowej szkatułce.






kurczak w sosie śmietanowym z suszonymi pomidorami (wg przepisu Agaty)

Jak wiecie prawie cały lipiec byłam w rozjazdach - o tym opowiem w najbliższym tygodniu, za to cały sierpień spędziłam krążąc między domem a szpitalem (robiłam praktyki). W związku z tym miałam trochę czasu na gotowanie :) A jak się dużo gotuje, a w między czasie spotyka z przyjaciółkami, zawsze można wymienić się przepisami :) I właśnie dziś postanowiłam podzielić się z Wami świetnym, a przy okazji mega prostym przepisem autorstwa mojej przyjaciółki Agaty.


Potrzebujemy:
- 2 piersi z kurczaka
- śmietanę 30%
- 1 opakowanie suszonych pomidorów
- kilka ząbków czosnku

Kurczaka kroimy w kostkę, czosnek siekamy i wszystko podsmażamy, następnie dodajemy pokrojone suszone pomidory. Po ok.10 minutach wlewamy śmietanę i dusimy aż sos zgęstnieje. Przyprawiamy solą, pieprzem i ziołami prowansalskimi.



Smacznego :)

piątek, 31 sierpnia 2012

letni obiad




Wreszcie udało się ! Mam nowy komputer i dzięki temu dostęp do internetu :)

Dziś opowiem Wam o moim pomyśle na letni obiad czyli ratatouille -  przepysznym prowansalskim daniu - dziś akurat wersja z mięsem.

A wszystko zaczęło się od wizyty na lokalnym bazarze. Zawsze, kiedy szukam inspiracji do gotowania wybieram się właśnie tam. Drugim sposobem (mniej zajmującym) jest przeglądanie sporej kolekcji przepisów - zbieram do wielkiego segregatora wszystko, co mi wpadnie w ręce.
Dziś rano wybrałam się, właściwie zupełnie przypadkiem, na ulubiony bazarek na moim osiedlu w Jeleniej Górze. Zobaczyłam tam stosy papryk, pomidorów, a na koniec wpadła mi w oko cukinia - rewelacyjnie zielona i świeża. I wtedy pomyślałam - ratatouille :D

A więc zaczynamy !
Kupujemy średniej wielkości cukinię, kilka pomidorów, 2 czerwone papryki i 1 żółtą (ja dziś znalazłam dosyć ciekawą odmianę papryki - mniejszą od standardowej i słodszą, nazwaną "papryka-pomidor" - próbowałam znaleźć o niej jakieś informacje w internecie, ale niestety bezskutecznie), 1 cebulę, czosnek (4-5 ząbków). Do tego potrzebna nam będzie jeszcze mozzarella (1 opakowanie).
Na tym kończy się standardowy przepis na ratatouille - ale od czego są szalone eksperymenty albo po prostu "czyszczenie lodówki" :D  Ja dziś miałam w lodówce akurat kawałek kiełbasy i gotowaną nogę z kurczaka.

Na początek siekamy cebulę, czosnek, wrzucamy na patelnię i podsmażamy, następnie dodajemy do tego pokrojoną w kostkę paprykę i pokrojoną w plasterki (nie obraną ze skórki) cukinię. Po kilku minutach dodajemy także pokrojone w kostkę pomidory (oczywiście wcześniej sparzone). Wszystko przyprawiamy - solą, pieprzem, ziołami prowansalskimi, bazylią, słodką papryką. Dusimy wszystko pod przykryciem.
Po jakiś 15 minutach dodajemy mięso. Patelnię odkrywamy i czekamy aż sos nieco zgęstnieje. Jeśli stwierdzimy, że jest już idealny dodajemy pokrojoną w kostkę mozzarellę, mieszamy aż zacznie się roztapiać - i gotowe!
Smacznego :)






wtorek, 14 sierpnia 2012

strasznie dawno mnie nie było


A nawet należałoby powiedzieć - nie było mnie tu bardzo bardzo dawno. 
Chciałam Was bardzo przeprosić i zapowiedzieć, że już od września będę znów aktywnie prowadzić mojego bloga - ostatnio dopadła mnie złośliwość rzeczy martwych - zepsuł mi się komputer, na którym mam wszystkie zdjęcia z wakacji - jestem w trakcie poszukiwania i kupowania nowego laptopa, mam nadzieję, że zajmie mi to maksymalnie najbliższe 2 tygodnie.

A poniżej jedno z podróżniczych fotek :D uchowało się na facebooku :P




stat4u